Posty

Rozdział 14

Chloe Jak do tego doszło? Nie wiem... Wszystko działo się tak szybko... Nie mam bladego pojęcia czemu nagle zaczęłam być zazdrosna o Jamesa. Nie byliśmy razem, a przynajmniej ja nie uznawałam tej znajomości jako jakieś zobowiązującej... -Co tak mizernie jesz?- zapytał przyglądając mi się uważnie znad swego parującego dania. -Jakoś straciłam apetyt- odsunęłam z niesmakiem od siebie talerz pełen frytek. -Czemuż to? Coś nie tak? -W zasadzie tak- przytaknęłam gotowa wyłożyć wszystko, co mnie martwiło.- Po pierwsze chciałabym wiedzieć kim dla ciebie jestem. -Słucham?- z wrażenia aż sam odsunął od siebie talerz i z uwagą spojrzał mi w oczy.- No dobrze, a po drugie? -Po drugie kim była dziewczyna, z którą się całowałeś kilka tygodni temu- moje spojrzenie powędrowało automatycznie w dół. -Czyli jednak wiesz- mruknął z niezadowoleniem.- Posłuchaj, jestem w stanie ci to w logiczny sposób wytłumaczyć, tylko daj mi zebrać myśli... -Nie potrzebuję twoich wyjaśnień- przerwałam mu ściszonym ...

Rozdział 13

Chloe Po niecałych dwóch tygodniach na dobre zadomowiłyśmy się w domu wujostwa Katie. Dostałam przytulny pokój gościnny, w którym mogłam spokojnie uczyć się oraz słuchać głośnej muzyki. Wspólnie z Katie gotowałyśmy posiłki oraz przygotowywałyśmy sobie lunch na wykłady, a wieczorami, gdy obie miałyśmy siły wspólnie oglądałyśmy filmy, bajki lub seriale. Czasami dawałyśmy prywatne korepetycje, Katie tłumaczyła matematykę i niemiecki, a ja angielski. Rzadko miałyśmy czas, by chodzić na domówki, a przynajmniej ja. Wolałam skupić się na nauce niżeli złamanym sercu oraz mojej rodzince. Ostatecznie Patrick oraz dziadkowie zgodzili się na poddanie mamy fachowemu leczeniu oraz na przewiezienie jej do specjalnego ośrodka, więc miałam czyste sumienie. Co jakiś czas rozmawiałam z Danielem przez telefon, a Jamesa unikałam jak ognia, chociaż to nie było takie trudne. Pewnie nie chciał mi przeszkadzać w przeżywaniu żałoby. Katie dowiedziała się o niej wkrótce po moim powrocie. Uznałam, że skoro chce...

Rozdział 12

Chloe Podróż strasznie mi się dłużyła, chociaż czego można oczekiwać, skoro musiałam przejechać na drugi koniec kraju. Za oknem krajobraz pozostawał niezmienny, wszędzie te same widoki, nic nowego. Czułam sie jakbym jechała w pętli bez końca. Jednak niebawem mój środek transportu wtoczył się na jedną ze stacji, którą nie było Galway. Od dość długiego czasu nie widziałam się ze starszym bratem, a nawet nie miałam z nim kontaktu, ale poruszyła mnie jego śmierć. To w końcu moja rodzina. Ta sama krew. Po jakichś niecałych trzech godzinach dotarłam do mojego rodzinnego miasta, gdzie już się ściemniało. Pogoda nie rozpieszczała.Wiało jakby zanosiło się na sztorm, aż drzewa uginały sie do samej ziemi, a na niebie krążyły niebezpiecznie ciemne chmury. Westchnęłam na myśl, że dalszą drogę będę musiała pokonać pieszo, gdyż nie mieszkałam aż tak daleko od stacji. Nim rozpoczęłam swój spacer do domu, ktoś mnie zawołał: -Chloe! Chloe! Wsiadaj!- obejrzałam się za siebie i ujrzałam Patricka w cz...

Rozdział 11

Chloe Przez ostatnie kilka dni starałam się unikać Jamesa jak tylko mogłam. Noo i specjalnie chodziłam na tamten przystanek, na którym ostatnio spotkałam Daniela z nadzieją, że go jeszcze raz ujrzę. I się nie myliłam. Spotkałam go kilka razy i wymieniliśmy się swoimi numerami telefonów, dzięki czemu mogłam z nim utrzymać jakoś kontakt. Można rzec, że moje życie na jakiś czas się jako tako unormowało, jednak nie na długo. Któregoś dnia zadzwonił do mnie Patrick, mój o rok młodszy brat, i przekazał mi smutną wiadomość jaką była śmierć naszego najstarszego brata- Noah'a. Podobnież potrącił go samochód, a przynajmniej takie wieści przekazał mi Patrick. Poprosił bym wróciła na weekend do domu, bo mama bardzo słabo się czuje, a dziadek zachorował. Nie mogłam mu odmówić, w końcu zostawiłam go z tym wszystkim i po części czułam się winna. Nie wspominałam Katie o śmierci mojego starszego brata, po prostu powiedziałam jej, że wieczorem wyjeżdżam do siebie na weekend i w poniedziałek rano w...

Rozdział 10

Chloe Do akademika wróciłam w odrobinę lepszym nastroju. Daniel skutecznie mnie odciągnął od przykrego zdania sobie sprawy z tego, iż zostałam czyjąś zabawką. Zdążyło się już porządnie ściemnić, a temperatura spadła do około dziesięciu stopni. Objęłam się rękami i przyspieszyłam kroku. Pogoda na zewnątrz była równie depresyjna, co ja w tym momencie. Gdy już przekroczyłam próg naszego mieszkanka ujrzałam na środku pokoju Katie, która raczyła wolnym tańcem do ,,Perfect" Ed'a Sheeran'a swoją poduszkę. Miała przy tym spokojny wyraz twarzy oraz zamknięte oczy. Uśmiechnęłam się mimowolnie pod nosem. Z jednej strony był to uroczy widok, a z drugiej smutny. Pokazywał on jak bardzo jest samotna i pragnie kogoś dla siebie. Dobrze znałam to uczucie, więc wiedziałam, co czuje ma współlokatorka. Nie zauważyła mnie, więc po cichu zamknęłam drzwi, położyłam swoją torbę na ziemi, zdjęłam buty oraz kurtkę, po czym brutalnie wyrwałam jej poduszkę z objęć i sama się w nie wcisnęłam. Miał...

Rozdział 9

Chloe Na ogół wykłady nie były takie złe, chociaż dzięki nim nauczyłam się jednego: nigdy więcej lekcji norweskiego. Jest to taki język, którego za Yggdrasil nie potrafię wymówić. Co prawda jest dosyć podobny do niemieckiego, lecz nie identyczny. Szwecki i duński już mi lepiej szły, więc dzień zakończyłam można by rzec w całkiem przyzwoicie dobrym humorze. Gdy opuszczałam uczelnię dochodziła szósta. Przetarłam dłońmi zmęczoną twarz i dziękowałam niebiosom, iż pozwoliły mi przeżyć te wykłady. Już wracałam do akademika, gdy w oddali ujrzałam znajomą sylwetkę. James opierał się o pobliską latarnię z papierosem w ustach i najwyraźniej na kogoś czekał. Uśmiechnęłam się pod nosem i powoli ku niemu ruszyłam. Nagle podbiegła do niego jakaś dziewczyna, może w moim wieku lub o rok starsza? Chłopak wyjął papierosa z ust, po czym pochylił się i oboje zastygli w pocałunku. Poczułam, jakby ktoś przeszył mój żołądek strzałą. Dosłownie, zabolało mnie to. Myślałam, że po dzisiejszym się do siebie zbl...

Rozdział 8

Chloe Co zrobić, gdy jakaś wredna i wysoka łajza dzierży w swoich łapskach twoją patelnię? Usiądź przed nią po turecku na podłodze i udaj, że zaczynasz płakać. Działa w stu procentach. -He... hej. Chloe?- przykucnął przy mnie i czule objął ramieniem.- Co ci jest? -Nic- specjalnie pociągnęłam nosem, a on usiadł obok tylko po to, by mnie posadzić sobie na kolanach i mocniej do siebie przycisnąć. -Cokolwiek ci jest, już wszystko dobrze- pogłaskał mnie po plecach, a swoją brodę położył na mojej głowie. -A oddasz mi patelnie?- spróbowałam sprawić, by mój głos zabrzmiał dosyć realistycznie, lecz chyba wyczuł podstęp. -Oj, dobrze wiesz, że nie ma nic za darmo- cmoknął z niezadowoleniem. -A ładnie to tak komuś patelnię kraść?- zapytałam nadal udając ofiarę losu oraz tkwiąc w jego objęciach. -Ładnie, jeżeli można zbliżyć się do tej osoby- szepnął mi na ucho, po czym delikatnie mnie w nie ugryzł. Po plecach przebiegł mi dreszcz ekscytacji. Nieświadomie zacisnęłam pięści na jego koszulce ...