Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

Rozdział 5

Katie   Pierwsze sekundy po odebraniu połączenia, były przerażające. Nasuwało mi się na myśl milion pytań: kto dzwoni, skąd ma mój numer, czego chce... i tym podobne. - Hej, śliczności, jak się czujesz? -  Usłyszałam w słuchawce bardzo miły głos dla mych uszu. Był taki uspakajający. - Kto mówi? - Zapytałam, kiedy poczułam się pewniej. - To ja, przecież, nie pamiętasz mnie? - Zdziwił się zmieszany chłopak. - Nie, przepraszam. Jeśli poznałam cię wczoraj, to nie za wiele pamiętam, więc... - Już chciałam się rozłączać, ale ta czynność została przerwana. - CZEKAJ! - Poprosił. - Nie rozłączaj się. - Dlaczego? Coś się stało? - Zaniepokoił mnie lekko. - Jeśli nic z wczoraj nie pamiętasz, to pozwól sobie poznać mnie jeszcze raz. - Ale ja nawet nie wiem, jak masz na imię. - Wyjawiłam powód swej niechęci do prowadzenia dalszej rozmowy. - Killian. Mam na imię Killian. - Przedstawił się. - Miło mi cię poznać w takim razie. - Postanowiłam dać chłopakowi szansę, choć nie miał...

Rozdział 4

Katie Kiedy włączyłam internet w telefonie, dostrzegłam mnóstwo zaproszeń do znajomych na fajsie i wiadomości na messengerze i naprawdę nie wiedziałam co mam myśleć. Co ja do jasnej cholery wczoraj wyprawiałam?  Wspomnienia z poprzedniego wieczoru były mętne i niewiele z nich mogłam się dowiedzieć. Widocznie alkohol nie za dobrze oddziaływał na moją pamięć i w sumie nie tylko moją. Chloe także nieźle zabalowała i efekty są widoczne do tej pory. Żadna z nas nie potrafiła się do końca o własnych siłach zwlec z łóżka i doczołgać do mini kuchni, by jakkolwiek złagodzić objawy kaca. Nogi nam odpadały od reszty ciała, a moja głowa była niczym bomba zegarowa, która miała zaraz wybuchnąć, jakby ktoś nastawił minutnik do ostatecznej rozróby. W takiej sytuacji byłam bardzo szczęśliwa, że zostało nam trochę jedzenia z wczorajszego obiadu i sześcio-litrowy zapas wody, który był zapewne przeznaczony do innych celów, niż wypicie go w ciągu jednej doby. Jednakże podjęłyśmy się tego zadania i zac...

Rozdział 3

Katie    Po tym jak moja współlokatorka opuściła mnie w pośpiechu, musiałam się zastanowić, co powinnam zrobić w najbliższym czasie. Powoli robiłam się głodna, a nasza prywatna lodówka pękała w szwach, więc miałam możliwość przyrządzenia na posiłku który pewnie dopiero jutro dokończymy jeść. Wstałam z łóżka i zaczęłam przeglądać zawartość lodówki, z której miałam stworzyć smaczne danie. Odnalazłam w niej trochę sera, który nadaje się do potarkowania oraz pierś z kurczaka, która jak na razie nie miała swego przeznaczenia w kuchni. Ostatecznie dogrzebałam się jeszcze do pieczarek i miałam pomysł na obiad gotowy. Poszperałam jeszcze w szafce za makaronem i jakąś cebulą, a następnie wzięłam się za krojenie potrzebnych składników i przyprawianie ich. Wstawiłam wodę do gotowania w garnku na makaron, a na patelni podsmażyłam doprawionego kurczaka razem z cebulą pokrojoną w kostkę. Nim zdążyłam przysmażyć mięso, wpadła do pokoju zadowolona Chloe i oznajmiła mi, że idziemy dziś wiec...

Rozdział 2

Katie Tak jak wcześniej uprzedzałyśmy, gdy nadszedł kolejny dzień, czyli sobota, obie spałyśmy w najlepsze. Po poprzednim chodzeniu po galerii handlowej i zwiedzaniu stolicy, obie byłyśmy padnięte na tyle, że wstałyśmy około dwunastej, gdy powoli dochodziła pora obiadu. Żadna z nas nie zdawała sobie z tego, która jest godzina dopóki wielki zegar nie wybił południa. Zerwałyśmy się z łóżek jak w wojsku, gdy na sale przychodzi kapitan drużyny. Na początku nie wiedziałyśmy o co chodzi, ale po późniejszym oczyszczeniu myśli, zorientowałyśmy się o co chodzi.  W kolejnych minutach nie dałyśmy rady zasnąć ponownie, więc postanowiłyśmy w końcu się odrobinę ogarnąć i przede wszystkim ubrać bardziej wyjściowe ciuchy. - Jak się spało? - Zapytałam pierwsza. - Całkiem dobrze, miałam cuudooowny sen. - Rozmarzyła się ma współlokatorka. - Ooo, co tam ci się śniło,że aż tak dobrze było? - Miałam chłopaka w mundurzeeee. Awwww. - Zarumieniła się. - Ale mniejsza z tym. - Opamiętała się. - Widzę, ...

Rozdział 1

Katie  Taksówka zawiozła mnie do stolicy, gdzie znajdował się mój uniwersytet, a także akademik, w którym miałam mieszkać przez najbliższe cztery lata. Kierowca zawiózł mnie pod moje nowe lokum, które ostatecznie znajdowało się na ostatnim piętrze budynku. Na szczęście nie posiadałam zbyt wielu walizek, więc nie musiałam ich wciągać na samą górę po schodach. Prawdę mówiąc nie było lekko wdrapywać się na szczyt z obciążeniem, ale dzięki praktykom we wcześniejszej szkole nie ociekałam potem.  W całym budynku śmierdziało dymem papierosowym  i innymi używkami. Na ogół dało się wytrzymać, ale przydałoby się tu małe wietrzenie. Mój pokój znajdował się na końcu korytarza, gdzie najmniej wdawał się ten odór we znaki. Mogłam być wdzięczna losowi za takie położenie. Drzwi do pomieszczenia były otwarte, więc nie miałam problemu z wejściem do swej nowej sypialni, która prezentowała się całkiem schludnie. Ściany były w odcieniu szarości i bieli, co nie wskazywało za bardzo na płe...