Rozdział 9
Chloe Na ogół wykłady nie były takie złe, chociaż dzięki nim nauczyłam się jednego: nigdy więcej lekcji norweskiego. Jest to taki język, którego za Yggdrasil nie potrafię wymówić. Co prawda jest dosyć podobny do niemieckiego, lecz nie identyczny. Szwecki i duński już mi lepiej szły, więc dzień zakończyłam można by rzec w całkiem przyzwoicie dobrym humorze. Gdy opuszczałam uczelnię dochodziła szósta. Przetarłam dłońmi zmęczoną twarz i dziękowałam niebiosom, iż pozwoliły mi przeżyć te wykłady. Już wracałam do akademika, gdy w oddali ujrzałam znajomą sylwetkę. James opierał się o pobliską latarnię z papierosem w ustach i najwyraźniej na kogoś czekał. Uśmiechnęłam się pod nosem i powoli ku niemu ruszyłam. Nagle podbiegła do niego jakaś dziewczyna, może w moim wieku lub o rok starsza? Chłopak wyjął papierosa z ust, po czym pochylił się i oboje zastygli w pocałunku. Poczułam, jakby ktoś przeszył mój żołądek strzałą. Dosłownie, zabolało mnie to. Myślałam, że po dzisiejszym się do siebie zbl...